Kim jestem, kiedy przez lata byłam przede wszystkim dla innych?

Bardzo dobrze wiesz, czego potrzebują inni.
Wiesz, kiedy partner jest zmęczony. Pamiętasz o sprawach dzieci, rodziców, pracy. Potrafisz przewidzieć, co może kogoś urazić, czego ktoś od Ciebie oczekuje i co trzeba zrobić, żeby wszystko działało.
A kiedy ktoś pyta:
„A czego Ty chcesz?”
pojawia się cisza.
Czasem odpowiadasz: - Nie wiem.
Czasem: - Wszystko mi jedno.
A czasem potrzebujesz chwili, żeby w ogóle zauważyć, że pytanie dotyczy czegoś ważnego.
Nie oznacza to, że nie masz własnych potrzeb. Może po prostu, przez lata, łatwiej było Ci zauważać potrzeby innych niż własne.
W pewnym momencie życia może pojawić się niepokojące poczucie:
„Dobrze znam życie, które zbudowałam, ale nie wiem, czy jest ono naprawdę moje.”

Kiedy własne potrzeby schodzą na dalszy plan.
Dbanie o innych samo w sobie nie jest problemem.
Bliskie relacje wymagają przecież uwagi, troski, kompromisów i czasem rezygnacji z własnej wygody. Bycie rodzicem, partnerką, córką, przyjaciółką czy osobą odpowiedzialną za innych naturalnie oznacza, że nie zawsze możesz zrobić dokładnie to, na co masz ochotę.
Trudność zaczyna się wtedy, kiedy dostosowanie staje się Twoim podstawowym sposobem funkcjonowania.
Kiedy częściej pytasz:
-Czego ode mnie potrzebują?
niż:
-Czego ja potrzebuję?
Kiedy decyzję podejmujesz przede wszystkim po to, żeby nikogo nie rozczarować.
Kiedy własne zmęczenie zauważasz dopiero wtedy, gdy jesteś już całkowicie wyczerpana.
Kiedy „nie chcę” automatycznie zamienia się w „dam radę”.
Takie funkcjonowanie może być przez długi czas bardzo skuteczne. Możesz dzięki niemu prowadzić dom, wychowywać dzieci, pracować, wspierać partnera i być osobą, na której wszyscy mogą polegać.
Tyle że skuteczność nie zawsze oznacza dobre samopoczucie.
Jak nauczyłaś się być przede wszystkim dla innych?
Jako dziecko obserwowałaś, co dzieje się wokół Ciebie i uczyłaś się, jakie zachowania pomagają utrzymać bliskość, spokój albo poczucie bezpieczeństwa.
Jeżeli odkryłaś, że łatwiej jest, kiedy jesteś grzeczna, spokojna, pomocna i niewymagająca, mogłaś zacząć coraz częściej dostosowywać się do otoczenia.
Nie musiałaś przy tym słyszeć:
-Twoje potrzeby są nieważne.
Wystarczy, że wielokrotnie doświadczałaś, że potrzeby innych są pilniejsze, ważniejsze albo bardziej akceptowane.
Z czasem mogło powstać przekonanie:
Najpierw zajmę się innymi, a sobą zajmę się później.
Problem w tym, że „później” może bardzo długo nie nadchodzić.
Podobny mechanizm może pojawić się także później w relacjach, w których nauczyłaś się bardzo uważać na reakcje drugiej osoby, unikać konfliktów albo nieustannie dostosowywać się do jej oczekiwań.
Badania nad zjawiskiem określanym jako self-silencing, czyli - wyciszanie własnego głosu - opisują zachowania polegające na ograniczaniu wyrażania własnych potrzeb i uczuć po to, by utrzymać relację lub uniknąć jej zagrożenia.
Nie oznacza to oczywiście, że każda Twoja rezygnacja z własnego zdania ma takie źródło. Psychika jest bardziej złożona niż pojedynczy mechanizm.
Dlaczego łatwiej Ci czasem wiedzieć, czego potrzebują inni?
Możliwe, że często słyszysz o sobie, że jesteś empatyczna.
I być może rzeczywiście bardzo dobrze wyczuwasz emocje innych ludzi.
Jest jednak różnica między:
-Zauważam, czego potrzebujesz
a:
-Zanim sprawdzę, czego sama potrzebuję, sprawdzam, czego Ty potrzebujesz.
W tym drugim przypadku Twoja uwaga może być niemal automatycznie skierowana na zewnątrz.
Czy partner jest zadowolony?
Czy dziecko czegoś potrzebuje?
Czy rodzice nie będą rozczarowani?
Czy w pracy wszystko jest w porządku?
Czy ktoś się nie obrazi?
Dopiero na końcu pojawia się pytanie o Ciebie.
A im dłużej taki sposób funkcjonowania trwa, tym trudniej może być rozpoznać własne preferencje.
To nie znaczy, że nie masz własnych potrzeb.
Być może, po prostu przez lata nie były ćwiczone w takim samym stopniu jak rozpoznawanie potrzeb innych.
„Nie wiem, czego chcę” nie zawsze oznacza, że nie masz własnego zdania.
To ważne rozróżnienie.
Możesz mieć trudność z odpowiedzią na pytanie „czego chcę”, a jednocześnie bardzo dobrze wiedzieć, czego nie chcesz.
Możesz też mieć własne opinie, wartości i przekonania, ale trudno Ci przełożyć je na codzienne decyzje.
Problemem więc nie jest brak tożsamości.
Bardziej chodzi o słabszy kontakt z własną autonomią - poczuciem, że możesz wybierać i że Twoje działania są rzeczywiście Twoje.
W teorii autodeterminacji autonomia jest jedną z podstawowych potrzeb psychologicznych. Nie oznacza niezależności od wszystkich ludzi ani robienia zawsze tego, na co masz ochotę. Chodzi raczej o poczucie, że Twoje działania są zgodne z Tobą, a nie wyłącznie wymuszone przez presję z zewnątrz.
Dlatego możesz być bardzo odpowiedzialną, samodzielną kobietą i jednocześnie mieć niewiele poczucia, że żyjesz w zgodzie ze sobą.
Co może się wydarzyć po latach życia dla innych?
Nie ma jednego scenariusza.
Możesz zacząć odczuwać zmęczenie.
Może pojawić się frustracja albo poczucie, że wszyscy czegoś od Ciebie chcą.
Możesz doświadczać pustki, mimo że z zewnątrz Twoje życie wygląda dobrze.
Może pojawić się trudność w podejmowaniu decyzji:
Gdzie chcę mieszkać?
Jak chcę spędzać czas?
Czy nadal chcę tej pracy?
Czy ta relacja mi służy?
Na co mam ochotę?
Jak właściwie chciałabym, żeby wyglądało moje życie?
Takie pytania mogą pojawić się szczególnie mocno w okresach zmian - kiedy dzieci dorastają, zmienia się relacja, kończy się ważny etap zawodowy albo dotychczasowy sposób życia przestaje być możliwy.
To, co wcześniej było przesłonięte codziennymi obowiązkami, nagle zostaje odkryte.
I wtedy pojawia się pytanie:
-Gdzie w tym wszystkim jestem ja?

Czy trzeba nauczyć się stawiać siebie zawsze na pierwszym miejscu?
Niekoniecznie.
To kolejna pułapka języka samorozwoju.
Zdrowe funkcjonowanie nie polega na tym, że od teraz Twoje potrzeby zawsze mają pierwszeństwo.
Relacje wymagają wzajemności. Czasem wybierasz coś ważnego dla drugiej osoby, mimo że nie jest to Twoim pierwszym wyborem. Możesz troszczyć się o innych i jednocześnie pozostawać w kontakcie ze sobą.
Chodzi raczej o to, żeby Twoje potrzeby również miały miejsce przy stole.
Żeby decyzja:
„Zrobię to dla Ciebie”
nie musiała oznaczać:
„Nie mam prawa chcieć czegoś innego.”
I żeby troska o innych była wyborem, a nie automatycznym kosztem własnego dobrostanu.
Od czego może zacząć się powrót do siebie?
Nie od wielkiej rewolucji.
Pierwszym krokiem jest samo zauważenie własnych potrzeb.
Możesz zacząć od bardzo prostych pytań:
Co teraz czuję?
Czego potrzebuję?
Na co mam ochotę?
Na co się zgadzam, choć właściwie nie chcę?
Co robię z własnego wyboru, a co wyłącznie z poczucia obowiązku?
Przy kim mogę powiedzieć, czego naprawdę chcę?
Co bym wybrała, gdybym nie musiała nikogo zadowolić?
Samo zauważenie własnej reakcji jest już informacją.
Być może pojawi się złość.
Być może smutek.
Może ulga.
A czasem nic.
To również może być ważne.
Odzyskiwanie kontaktu ze sobą to proces stopniowego zauważania własnych emocji, potrzeb, granic, wartości i wyborów.
Kiedy warto przyjrzeć się temu bliżej podczas psychoterapii?
Jeżeli poczucie zagubienia utrzymuje się długo, utrudnia Ci podejmowanie decyzji albo towarzyszy mu silny lęk, poczucie winy, trudności w relacjach czy poczucie życia niezgodnego ze sobą - rozmowa z psychoterapeutą może być przestrzenią do przyjrzenia się temu, skąd taki sposób funkcjonowania się wziął.
Terapia zaczyna się od pytania:
„Dlaczego tak trudno mi powiedzieć, czego potrzebuję?”
Podsumowanie
Przez lata możesz nauczyć się bardzo dobrze troszczyć o innych i jednocześnie coraz słabiej słyszeć własny głos.
Nie zawsze znaczy to, że straciłaś siebie.
Przez długi czas Twoja uwaga była po prostu skierowana przede wszystkim na zewnątrz i potrzeby innych.
Odzyskiwanie kontaktu ze sobą zaczyna się właśnie od zauważenia i zrozumienia własnych potrzeb.
FAQ
Czy można zapomnieć, czego się naprawdę chce?
Możesz stracić łatwy kontakt z własnymi potrzebami i preferencjami, szczególnie jeśli przez długi czas podejmowałaś decyzje głównie z uwzględnieniem potrzeb innych osób. Nie oznacza to jednak, że Twoje potrzeby zniknęły.
Dlaczego tak trudno powiedzieć, czego chcę?
Przyczyn może być wiele. Znaczenie mogą mieć Twoje doświadczenia rodzinne, relacje, lęk przed oceną lub odrzuceniem, silna potrzeba akceptacji czy wieloletnie przyzwyczajenie do dostosowywania się.
Czy dbanie o innych oznacza, że zaniedbuję siebie?
Nie, troska o bliskich jest naturalną częścią relacji. Problem pojawia się wtedy, gdy Twoje potrzeby są regularnie pomijane, a dbanie o innych odbywa się kosztem Twojego dobrostanu.
Czy poczucie zagubienia oznacza kryzys tożsamości?
Nie zawsze. Zagubienie może mieć wiele przyczyn i nie musi oznaczać kryzysu tożsamości ani zaburzenia psychicznego. Czasem jest sygnałem, że warto bliżej przyjrzeć się własnym potrzebom, wartościom i życiowym wyborom.
Czy można nauczyć się lepiej rozpoznawać własne potrzeby?
Tak, kontakt z własnymi emocjami, potrzebami, granicami i preferencjami można stopniowo rozwijać. W przypadku dużych trudności pomocna może być psychoterapia.
Czy psychoterapia może pomóc, jeśli nie wiem, czego chcę?
Tak, terapia może stworzyć bezpieczną przestrzeń do przyjrzenia się temu, co utrudnia Ci kontakt ze sobą, oraz doświadczeniom, które wpłynęły na Twój sposób funkcjonowania w relacjach i podejmowania decyzji.
Jeśli od dawna masz poczucie, że dobrze wiesz, czego potrzebują inni, ale trudno Ci odpowiedzieć na pytanie, czego Ty potrzebujesz, warto potraktować to pytanie poważnie.
Rozmowa z psychoterapeutą może być przestrzenią, w której bez pośpiechu przyjrzysz się własnym potrzebom, emocjom, relacjom i wyborom.

Komentarze